Kosmiczny Finał Lata z KOK
Data rozpoczęcia: 2026-09-05
Data zakonczenia:
Kosmiczny Finał Lata z KOK. Deszcz, muzyka, lasery i noc, która miała własny scenariusz
Lato nie chciało się z nami rozstać po cichu. Na finał przygotowało własny zestaw efektów specjalnych: deszcz, mokrą scenę, przecierające się niebo, a na koniec – światło, muzykę i taniec aż do późnej nocy.
4 września boisko Szkoły Podstawowej nr 1 w Kościanie zamieniło się w miejsce, w którym można było pożegnać wakacje dokładnie tak, jak lubimy najbardziej – razem. Byli młodzi artyści z Kościana, był koncert Oskara Cymsa, był laserowy spektakl i była nocna impreza z DJ-ami. Była też pogoda, która najwyraźniej uznała, że sama chce wystąpić w programie :-)
Najpierw scena należała do naszych
Zanim pojawił się główny bohater wieczoru, scenę przejęli artyści, których dobrze znamy – i których warto znać jeszcze lepiej. Wieczór rozpoczęli wokaliści Voice Studio Kościan, pokazując, ile muzycznej energii i odwagi scenicznej można znaleźć tuż za rogiem. Były znane piosenki, własne interpretacje i ten moment, kiedy publiczność przestaje tylko słuchać, a zaczyna śpiewać razem z wykonawcą.
Potem zrobiło się zdecydowanie bardziej tanecznie. Na scenie pojawili się uczestnicy zajęć Hip-Hop Street Beat przy KOK oraz tancerze Szkoły Tańca Poezja. Dynamiczne choreografie, tempo i młodzieńcza pewność siebie szybko udzieliły się publiczności. To była ważna część tego wieczoru. Bo zanim na scenie pojawiła się ogólnopolska gwiazda, mogliśmy zobaczyć tych, którzy swoją przygodę ze sceną zaczynają właśnie tutaj – w Kościanie.
I wtedy przyszedł deszcz
Kiedy wszystko zaczęło się rozkręcać, niebo postanowiło przypomnieć nam, że finał lata przypada jednak we wrześniu.
Najpierw kilka kropel. Potem więcej. A chwilę później – konkretna ulewa.
Woda pojawiła się na scenie szybciej, niż ktokolwiek zdążyłby ją zaprosić. Na szczęście równie szybko do pracy ruszyła ekipa techniczna. Zabezpieczenie sceny, sprzętu i przygotowanie wszystkiego do dalszej części koncertu wymagało sprawnego działania i przede wszystkim – pracy poza światłem reflektorów.
Publiczność zrobiła natomiast coś, czego chyba najbardziej potrzebowaliśmy tego wieczoru.
Została, śpiwała piosenki Oskara i swoją energią rozpraszała chmury nad miastem. Parasole poszły w górę, kurtki przeciwdeszczowe okazały się nagle najbardziej stylowym elementem garderoby, a my poczekaliśmy, aż scena znów będzie gotowa.
Kiedy na scenie pojawił się Oskar Cyms, pogoda przestała być najważniejsza
Od pierwszych utworów było jasne, że publiczność przyszła nie tylko posłuchać koncertu, ale przede wszystkim spotkać się z muzyką, którą zna i lubi. Refreny szybko przechodziły ze sceny w stronę publiczności. Śpiewali ci, którzy znali wszystkie słowa, ale także ci, którzy dopiero odkrywali twórczość artysty.
I właśnie to było w tym koncercie szczególnie przyjemne – obok wiernych fanów pojawiali się nowi słuchacze. Jedni przyszli z konkretnymi oczekiwaniami, inni po prostu spędzić wieczór z muzyką. Wspólny mianownik znaleźli bardzo szybko.
Noc dostała własne światło
Po koncercie przyszła pora na coś zupełnie innego. Zrobiło się ciemno, publiczność spojrzała w górę, a nad boiskiem pojawiły się pierwsze wiązki światła.
Laser Show przygotowany przez Visual Sensation Laser Shows & Technologies przeniósł nas na chwilę do zupełnie innego świata. Muzyka, narracja i światło połączyły się w widowisko, w którym nie trzeba było wiele mówić. Wystarczyło patrzeć.
Lasery przecinały nocne niebo, tworzyły przestrzenie, kształty i obrazy, a publiczność- trochę jak dzieci na pierwszym pokazie sztucznych ogni i po prostu patrzyła z głowami uniesionymi do góry. Tym razem niebo nie miało już nic przeciwko. Było idealnym ekranem. A kiedy jedni patrzyli w niebo, inni ruszyli na parkiet
Finał wieczoru należał do muzyki tanecznej
Za konsoletą pojawili się WAJS, Damilio Grand i DJ Tricya, którzy przejęli stery i zamienili boisko za SP1 w wielki parkiet pod gołym niebem. Były znane numery, taneczne klasyki i muzyka, przy której trudno było stać w miejscu. Tańczyli młodsi, starsi, ci, którzy przyszli specjalnie na koncert, i ci, którzy mieli zostać tylko na chwilę. „Tylko na chwilę” – jak wiadomo – jest jednym z najbardziej ryzykownych zdań podczas dobrej imprezy.
I tak pożegnaliśmy lato
Finał Lata z KOK nie był idealnym wieczorem z katalogu. Był prawdziwy. Z deszczem, który pojawił się dokładnie wtedy, kiedy nie powinien. Z ekipą techniczną pracującą w tle, żeby wydarzenie mogło trwać dalej. Z młodymi artystami, którzy pokazali, że lokalna scena ma się dobrze. Z Oskarem Cyms’em i publicznością śpiewającą razem z nim. Z laserami, które rozświetliły noc, i DJ-ami, którzy nie pozwolili jej zbyt szybko się skończyć.
Może właśnie dlatego zapamiętamy ten wieczór.
Bo czasem najlepsze historie nie wychodzą dokładnie tak, jak je zaplanowaliśmy. Dziękujemy, że byliście z nami.
Do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach Kościańskiego Ośrodka Kultury.
Lato się skończyło.
Ale z KOK-em zdecydowanie nie kończy się dobra zabawa!








