Babygirl - 7 listopada

"Babygirl" - Dobre Kino z Kotem
Reżyseria: Halina Reijn
Scenariusz: Halina Reijn
Piątek, 7 listopada 2025 r., godz. 18:00,
sala kinowa KOK,
wstęp wolny
Mili Państwo,
dzisiaj obejrzymy najbardziej – powiedzmy – odważny film z całego dotychczasowego repertuaru. Nie wahałem się jednak zbytnio, bo wiem, czego oczekuje ode mnie widownia młoda i pełna wigoru. Obejrzymy więc film produkcji holendersko-amerykańskiej pod tytułem „Babygirl” z zeszłego roku. Jest to obraz idący śladem wielkiego hiszpańskiego reżysera Luisa Bunuela, by wspomnieć jego obrazy: „Dyskretny urok burżuazji”, „Piękność dnia” czy Mroczny przedmiot pożądania”. Ten film to także riposta na łatwe filmy o spełnieniu erotycznym, jak np. seria z Emanuele czy „Fatalne zauroczenie” lub „9 i pół tygodnia”, by nie przypominać „50. twarzy Greya”. Film jest próbą odpowiedzi na pytanie, do czego doszłyby kobiety w seksie, gdyby mogły wyrażać swoje uczucia tak śmiało, jak to robią ich partnerzy. Nie ma tutaj konwergencji, nie ma symetrii, nie ma odpowiedniości. Tak przynajmniej pokazują liczne badania.
Obsada jest gwiazdorska, bo i Nicole Kidman, i Antonio Banderas. Uroda obojga małżonków jest wyższa niż przeciętna. Przypomnijmy oboje. Uroda Kidman była zawsze jak z żurnala, popisowa, nieco porcelanowa. Tutaj zostały z niej tylko ślady, ale i tak wiemy, że ta porcelana może w każdej chwili pęknąć. Nicole Kidman urodziła się na Hawajach w rodzinie australijskiej w 1967 roku. Zaznaczamy od razu, iż za tę rolę zdobyła nagrodę dla najlepszej aktorki na Festiwalu Filmowym w Wenecji. A stała się sławna na początku lat dziewięćdziesiątych dzięki takim popularnym filmom jak „Szybki jak Błyskawica”. Od 1990 do 2001 roku była żoną idola ekranu Toma Cruise'a. Od dzieciństwa, co trudno uwierzyć, zmagała się z kompleksami dotyczącymi własnego wyglądu. Miała na przykład bardzo wrażliwą skórę i podczas intensywnego operowania słońca musiała zostawać w domu. Aktorstwa uczyła się w Sydney, ale studia przerwała, ponieważ zaczęła dostawać drobne angaże do filmów. Po pierwszych filmach okazało się, że warto postawić na Nicole w dużych projektach finansowych. Jednym z nich, był także w dramat erotyczny, w którym zagrała u boku Toma Cruise'a, film „Oczy szeroko zamknięte” z roku 1999. Była już wówczas na drodze do światowej kariery, co potwierdził fakt, iż za rolę pisarki Virginii Woholf w filmie „Godziny” z 2002 roku otrzymała statuetkę Oscara dla najlepszej aktorki. Nicole nigdy nie bała się nowych wyzwań. Zagrała na przykład w komedii pod tytułem „Żony ze Stepford” z 2004 roku z Matthew Broderickiem i Bette Midler. Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż w momencie tworzenia naszego filmu Nicole Kidman liczyła sobie 57 lat. Zresztą Nicole Kidman nie korzysta tutaj ze swojej naturalnej urody. Przeciwnie, jest pobrzydzona i wygląda najwyżej na w miarę zadbaną przedstawicielkę klasy średniej w wieku około 50 lat. Zwłaszcza ręce aktorki, śmiało pokazywane na ekranie, wydają się o wiele starsze niż ona sama.

Filmowy mąż Romy Jacob To Antonio Banderas, rocznik 1960. Urodził się w Maladze w Hiszpanii na brzegu Morza Śródziemnego. Jest to częsta destynacja naszych turystów, którzy w zimie szukają wyższej temperatury i mniej bladego słońca niż u nas. Jego zmysłowa hiszpańska uroda i duże pole oddziaływania emocjonalnego uczyniło go gwiazdą międzynarodową. Chciał być początkowo piłkarzem, ale kontuzja nogi w wieku 14. lat przerwała ten wariant kariery. Postanowił oddać się aktorstwu, kształcił się w Madrycie. Tam też występowało
początkowo na scenie i tam wypatrzył go Pedro Almodóvar. To niespokojne dziecko kina hiszpańskiego oferowało Banderasowi tak rozstrzelone role jak gwałciciel, pacjent szpitala psychiatrycznego czy porywacz. Do Hollywood przeniósł się w roku
1989, wówczas prawie wcale nie mówił po angielsku. Pierwsza statyczna i niema rola przypadła mu w hicie kasowym „Filadelfia” z roku 1993 u boku Toma Hanksa. A później to już się posypało. „Wywiad z wampirem”, „Desperado”, „Evita”, „Maska Zorro,” „El Mariachi”. Dodajmy też, iż użyczył głosu Kotu w butach w sequelach „Shreka”.

No i ten trzeci w obsadzie filmu. W roli Samuela, tego nadprogramowego wybrańca Romy, zobaczymy Harrisa Dickinsona. To rocznik 1996. Urodził się w Londynie, dorastał na jego obrzeżach. Na aktora uczył się od wczesnej młodości. Niesystematycznie, ale jednak. Zaczął od sitcomu, potem przeniósł się do niskobudżetowych produkcji, a wreszcie do filmów uznanych na świecie, jak na przykład, „Gdzie śpiewają raki” według znanej książki. No i po tej roli, w której wystąpił u boku takiej znakomitości jak Nicole Kidman, będzie znany jeszcze bardziej.

Reżyserka i scenarzystka filmu to Halina Reijn. Nosi polskie, choć może nie wyłącznie, polskie imię. Halina urodziła się w Amsterdamie. To aktorka, która z powodzeniem rozszerzyła swoje portfolio filmowe i została również reżyserką, scenarzystką i producentką. Jej film „Instynkt” z roku 2019 został wystawiony przez Holandię do Międzynarodowego Oscara. Statuetki nie zdobył, ale wszystko przed nią.
Wróćmy do naszej opowieści. Namiętna kochanka w nocy kontrastuje ze świetnie zorganizowaną i mocno zajętą panią prezes wielkiej firmy za dnia. Małżeństwo pani prezes wygląda na udane pod każdym względem. Zrozumienie i harmonia. Widz domyśla się od początku, że te dwie strony wizerunku pani prezes są trudne do pogodzenia i prędzej czy później eksplodują na styku. Tymczasem jest inteligentną, zorganizowaną szefową. Ma swój gabinet niedaleko Central Parku. Do pracy ubiera się elegancko, choć mamy wrażenie, że cały czas nosi pewną wersję biurowego munduru. Jej firma to wielka, zautomatyzowana centrala dostarczania zamówień, co jest także jakąś aluzją do sfery intymnej. Pani prezes w pracy ma do czynienia z automatami albo z ludźmi, którzy działają jak automaty przy innych automatach. Podświadomie czeka, a nawet szuka nowego rozdziału w życiu, nowego otwarcia. Wiele rzeczy dzieje się tutaj na poziomie intuicji, zwłaszcza od momentu, gdy Samuel, stażysta w firmie, wydaje się wyczuwać, że pani prezes także jest otwarta na nowy związek. Ona to pragnienie w sobie tłamsi, ale powoli przekonuje się, że jest ono nieuniknione. Na nowy romans przygotowuje się jak do okresu godowego, stara się być możliwie najbardziej atrakcyjna, żeby przechwycić uwagę młodego człowieka. Obsesja pani prezes narasta, staje się coraz bardziej zazdrosna. Różnica wieku i statusu kochanków w tym romansie także ma swoje znaczenie. No i występuje tu jeszcze jeden aspekt, aspekt starzenia się kobiety, która zdaje sobie sprawę ze swojego wieku. Dlatego właśnie zdecyduje się na, jak to się dzisiaj mówi, obstrzyknięcie twarzy. Z trudem, ale niemal perfekcyjnie godzi więc zadania związane z kierowaniem wielką firmą, jak i z życiem rodzinnym. Widzimy ją jak pracuje z tym czerwonym telefonem komórkowym włączonym przez całą dobę, jak i w życiu rodzinnym.
Romans biurowy to balansowanie na krawędzi ryzyka. I ona, i my, widzowie nieustannie stawiamy sobie pytanie, do czego jeszcze młody człowiek się posunie, w którym miejscu przebiegnie linia demarkacyjna między pracą biurową a romansem. Bowiem jej życie pozabiurowe i pozadomowe jest odwrotnością sytuacji domowej. Tu działa intuicja, pożądanie, ryzyko i nieprzewidywalność. Dalej: próby targowania się, próby ustalania tego, czego każda ze stron w tym romansie oczekuje, są trudne na poziomie – powiedzmy -quasibiznesowych negocjacji. Za to natury ich obojga doskonale się rozumieją. Prywatna, często mroczna, jakby się wydawało z zewnątrz, strona osobowości kobiety domaga się ujawnienia, nie godzi się na spychanie w podświadomość, na sublimację. To się może udać tylko do pewnego czasu i w pewnych warunkach. Samuel wykazuje pewien instynkt, swego rodzaju talent do rozumienia kobiecych potrzeb, do odgadywania ich pod powłoką codziennego usztywnienia. Ale on tylko odczytuje pewnego typu potrzeby, nie umie ich jednak zagospodarować, czasami jest w tym chłopięco nieporadny. Romans to jednocześnie sieć, która się wokół niej coraz mocniej zaciska. W dodatku w tym romansie nie widać miłości, ale wzajemne przyciąganie i spełnienie pani prezes w tym obszarze jej osobowości, który do tej pory cierpiał na chroniczny deficyt. Następują próby powrotu do stanu pierwotnego, ale to jest jak próba nałożenia zbyt ciasnej sukienki. To się już nie może udać. Musi pojawić się pytanie, czy ten romans wjedzie ku zatracie wszystkiego, co posiada, wszystkiego, czego do tej pory osiągnęła, tak w pracy, jak we własnym domu i w małżeństwie.

W tym filmie nie ma winnych, nikt nie spotyka się z jawną krytyką moralną, są to najwyżej ludzie niedopasowani i nieszczęśliwi. O szczęśliwych małżeństwach powiada się, iż oboje są jak połówki jednego owocu. Tutaj jednak życie nakłada często korektę, choć ta przeczy prawom natury. Otóż dwie połówki owocu zawsze są równe, ale zawsze też jedna połówka jest większa od tej drugiej.
Podsumowanie dyskusji:
Po seansie zaległa brzemienna cisza, którą różnie można interpretować. Dały się słyszeć interpretacje kierunkowe, że widzowie rozważają mianowicie skutki braku należytych kontaktów (rozmów) między małżonkami. Może ta zaduma odbyła się pod hasłem: jakież to ludzie mają fantazje i potrzeby. I niech się potem nie dziwią. Po chwili zapadło jednak przekonanie, że każdy szacuje stosunek swoich fantazji do spełnień tychże. A tu powinna panować cisza, bo przy liczeniu łatwo się pomylić.