Boska Sarah Bernhardt - 6 marca

„Boska Sarah Bernhardt" - Dobre Kino z Kotem
reżyseria: Guillaume Nicloux
scenariusz: Nathalie Leuthreau
produkcja: Belgia, FRancja
Piątek 6 marca 2026 r., godz. 18:00,
sala kinowa KOK,
wstęp wolny
Mili Państwo,
marzec, zgodnie z głęboką PRL-owską tradycją, przeznaczamy na hołdy dla pań. Stąd obecność filmów z wybitnymi sylwetkami kobiecymi w roli głównej. Dziś obejrzymy obraz francuski pod tytułem „Boska Sarah Bernhardt” z roku 2024, który w polskich kinach miał premierę w sierpniu zeszłego roku.
Sama Sara Bernardt i jej dziedzictwo nam się wymyka. Po prostu nie byliśmy jego świadkami, jak byliśmy świadkami karier Jeana Gabina, Jeana-Paula Belmondo, Alana Delona, Brigitte Bardot, Louisa de Funesa czy Jeana Reno. Jeżeli chodzi o artystów francuskich tamtej epoki, to rozpoznawalny będzie dla nas Aleksander Dumas, autor „Trzech Muszkieterów”, Wiktor Hugo, autor „Nędzników” czy Edmund Rostand autor „Cyrano de Bergerac”, by wymienić tylko kilku. Więc o samej Sarze Bernhardt należy się małe wprowadzenie.
Uważana jest za pierwszą współczesną celebrytkę o zasięgu światowym. Zasłynęła nie tylko genialnym warsztatem, ale i licznymi ekscentrycznościami, które starannie wykorzystywała do budowania swojego wizerunku. Jako jedna z pierwszych kobiet regularnie wcielała się w role męskie, w tym w tytułowego Hamleta. Była również pierwszą kobietą, która samodzielnie zarządzała teatrem: Théâtre Sarah-Bernhardt. W 1915 roku, w wyniku powikłań po kontuzji kolana, amputowano jej prawą nogę. Mimo to nie przerwała kariery, występując na scenie niemal do samej śmierci, często siedząc lub będąc noszona w specjalnej lektyce. Jej wizerunek uwiecznił Alfons Mucha na słynnych secesyjnych plakatach, co pomogło mu zdobyć światową sławę. Sama również rzeźbiła i malowała, wystawiając swoje prace na prestiżowych salonach.

Sarah Bernhardt żyła z taką samą pasją i dramatyzmem, jakie prezentowała na scenie. Jej lista kochanków była długa i obejmowała najwybitniejsze postaci epoki – od arystokratów po artystów. Znany był jej romans z Wiktorem Hugo. Ich relacja zaczęła się, gdy Bernhardt miała 27 lat, a Hugo 70. Po jej brawurowym występie w jego sztuce „Ruy Blas” w 1872 roku, wzruszony autor miał powiedzieć: „Płakałem. Składam tę łzę u Twoich stóp”. To on nadał jej przydomek „Złoty Głos”. Choć Hugo był znany z nienasyconego apetytu seksualnego, ich związek opierał się na głębokiej fascynacji intelektualnej i artystycznej, choć biografowie potwierdzają, że połączył ich również krótki, płomienny romans. W 1882 roku, ku zaskoczeniu wszystkich, Sarah wyszła za mąż za greckiego arystokratę i oficera, Jacques’a Damalę. Damala był od niej o 11 lat młodszy, chorobliwie zazdrosny i uzależniony od morfiny. Publicznie ją upokarzał, krytykując jej grę aktorską i wygląd, co doprowadziło do ich separacji po zaledwie roku. Mimo jego okrucieństwa, Sarah opiekowała się nim do jego śmierci w 1889 roku. Mówi się, że blady, „bezduszny” wygląd Damali zainspirował Brama Stokera do stworzenia postaci hrabiego Drakuli. Jednym z najbardziej trwałych i skandalizujących (jak na tamte czasy) związków Sary była relacja z malarką Louise Abbéma. Ich romans trwał dziesięciolecia – od lat 70. XIX wieku aż do śmierci aktorki. Louise malowała Sarę wielokrotnie, a ich bliskość była publiczną tajemnicą w paryskich salonach.
Sara z pochodzenia była Żydówką. Podczas gdy niektórzy Żydzi ukrywali swoje pochodzenie, ona z dumą i otwarcie o nim mówiła. W filmie Sara zajmuje jasne stanowisko w tzw. sprawie Dreyfusa. Dla nas to może wątek bez znaczenia, ale we Francji – nie! Powiedzmy więc może na ten temat dwa słowa. To się należy, bo tak na pewno trzeba by było postąpić, gdybyśmy objaśniali Francuzom, o co chodziło z tym wprowadzaniem stanu wojennego 13 grudnia ‘81. Otóż: sprawa Dreyfusa to jeden z największych skandali polityczno-społecznych w historii Francji z przełomu XIX i XX wieku, który to skandal obnażył głębokie podziały w społeczeństwie, antysemityzm oraz korupcję w strukturach wojskowych. Oto Alfred Dreyfus, żydowski oficer francuskiego sztabu generalnego, został niesłusznie oskarżony o szpiegostwo na rzecz Niemiec na podstawie sfałszowanych dowodów. Skazano go na dożywocie i zesłano na Wyspę Diabelską w Gujanie Francuskiej. Publiczna degradacja Dreyfusa stała się symbolem ówczesnego antysemityzmu. W 1896 roku wywiad odkrył, że szpiegiem był w rzeczywistości mjr Ferdinand Walsin Esterhazy, jednak armia próbowała zatuszować sprawę, by chronić swój prestiż. Przełomem w sprawie okazał się "J’Accuse…!" list otwarty pisarza Emila Zoli do prezydenta Francji, opublikowany w gazecie „L’Aurore”, w którym oskarżył on władze o spisek i świadome skazanie niewinnego człowieka. Po latach walki prawnej i politycznej, Dreyfus został w pełni uniewinniony, przywrócony do służby w stopniu majora i odznaczony Legią Honorową. W tej epoce kraj podzielił się na „dreyfusistów” (republikanie, lewica, intelektualiści) i „antydreyfusistów” (nacjonaliści, konserwatyści, część kleru). Skandal przyspieszył uchwalenie we Francji ustawy o rozdziale Kościoła od państwa w 1905 roku. Obserwujący proces dziennikarz Theodor Herzl uznał, że asymilacja Żydów w Europie jest niemożliwa, co dało impuls do powstania nowoczesnego ruchu syjonistycznego. I w konsekwencji powstanie państwa Izrael. I jeszcze w listopadzie 2025 roku, 130 lat po skandalu, kapitan Dreyfus został pośmiertnie awansowany przez francuski resort obrony.
Powiedzmy od razu: film opowiadający o Sarze dystansuje się od kanonów biografii. Nie pokazuje tak zwanej całości życiorysu, raczej jest wiązanką scen, z których z trudem układa się pełna postać. Ale tak to jest już w ludzkim życiu. W jej biografii wszystkiego jest za dużo - hojności, brawury, beztroskiego stosunku do pieniędzy, do sławy, także do własnego cierpienia. Inne wybitne damy, do których była porównywana, to Greta Garbo, Marlena Dietrich, Marylin Monroe czy Lady Gaga. Wszystkie te kobiety burzą tradycyjne normy, piękna, płci, sztuki, łącząc wspaniały sceniczny performance z prowokacyjną narracją. Trudno mierzyć skandal jakąkolwiek jednostką, ale w rzeczywistości Sara Bernhardt była o wiele bardziej skandaliczna niż którakolwiek z tych dam.

Odwracała standardy epoki szekspirowskiej, kiedy to mężczyźni grali w teatrze role kobiece. Sara zagrała rolę główną w „Hamlecie”, a jej związek z kinem uczynił ją jedną z pierwszych gwiazd w Hollywoodzkiej Alei Sław. Chociaż Sarah Bernhardt uważała kino za medium poślednie w stosunku do teatru, jej występy w niemym filmie miały fundamentalne znaczenie dla historii X muzy. To właśnie dzięki niej film przestał być postrzegany jako jarmarczna rozrywka i zyskał miano nowej formy sztuki. W wieku 56 lat wystąpiła w 2-minutowym filmie „Pojedynek Hamleta” (Le Duel d’Hamlet), nakręconym na wystawę światową w Paryżu. Był to jeden z pierwszych eksperymentów z dźwiękiem – głos aktorów odtwarzano z płyt gramofonowych zsynchronizowanych z obrazem. Bernhardt, zgodnie ze swoją sceniczną tradycją, wcieliła się w rolę męską. Przełomem był film „Królowa Elżbieta” z 1912 roku. Sarah miała wtedy 68 lat. Film odniósł gigantyczny sukces finansowy, co pozwoliło producentowi Adolphowi Zukorowi założyć wytwórnię Famous Players (późniejsze Paramount Pictures). Po tym filmie Bernhardt stała się pierwszą międzynarodową gwiazdą filmową, udowadniając, że wielkie nazwiska z teatru mogą przyciągnąć tłumy do kin.
Sara jest wybitną aktorką, ale nie oglądamy jej w miejscu pracy, nie widzimy jej na scenie. Nie przypadkiem. Powiada się, że aktor filmowy, pewnie także i teatralny, żyje 10 lat. To znaczy, jeśli wytworzy szczególnie pamiętną kreację, osobowość sceniczną czy ekranową, to ona była dla widza atrakcyjna najwyżej przez dekadę. Potem odchodzi w niepamięć, zgrywa się po prostu. W przeszłość odchodzą także style gry teatralnej. Sukces występów Sary mierzono tym, ile osób na widowni zemdlało z wrażenia podczas danego spektaklu. Ale to w tamtej epoce. Dziś – hipotetycznie rzecz biorąc – te same osoby może by ziewały z nudów. I tak – przykładowo – Sara grała filmie, czy raczej grała przed kamerą. Rzecz wyglądała w ten sposób, że długie monologi z dzieł dramaturgów antycznych wykonywała stojąc przed kamerą i wykonując pewnego rodzaju solo aktorskie. Tego oczywiście żaden film by nie zniósł. Kamera jest ruchliwa, zmienia plany, podgląda. A tutaj mielibyśmy rejestrację w typie, powiedzmy, telewizji przemysłowej. Pamiętajmy, że to, co dzisiaj wzbudza nasz entuzjazm, za dekadę będzie się wydawało naszym dzieciom i wnukom, pretensjonalne i śmieszne.
Tak więc i ja – by nie ośmieszyć się do końca – jak to pisano w PRL-owskich kryminałach – likwiduję się z terenu. A Państwa niech oślepi blask wielkiej gwiazdy.
Podsumowanie dyskusji:
Promienna i kontrowersyjna Sara Bernhardt pozostawiła nas w olśnieniu. Napatrzyliśmy się też na tę secesyjną rupieciarnię. No i odwaga tej kobiety niewątpliwie imponowała, choć nikogo nie namawialibyśmy do kroczenia od skandalu do skandalu. W naszym wypadku mogłoby się to znacznie gorzej skończyć. I na nasz pogrzeb na pewno nie przybyłoby 600 tys. żałobników. Państwo zauważyli, że na paryskim cmentarzu znakomitości Père Lachaise trzeba przy okazji odwiedzić i jej grób. A nie tylko Morrison i Chopin, Chopin i Morrison...