Wartość sentymentalna - 29 maja

„Wartość sentymentalna" - Dobre Kino z Kotem
reżyseria: Joachim Trier
scenariusz: Joachim Trier
produkcja: Dania, Francja, Szwecja, Niemcy, Norwegia
Piątek 29 maja 2026 r., godz. 18:00,
sala kinowa KOK,
wstęp wolny
Mili Państwo,
przed nami najbardziej utytułowany film minionego roku – „Wartość sentymentalna” w reżyserii Joachima Triera, w składkowej produkcji duńsko- francusko-niemiecko-norwesko-szwedzkiej. U nas kinową premierę film miał w lutym tego roku. Oczywiście nie pokazywano go na wielkich ekranach – takie filmy nas zresztą nie interesują – lecz w kinach studyjnych, przeznaczonych dla znawców. I w tych środowiskach film się wyraźnie spodobał. Ale był to – że się tak wyrażę – zachwyt następczy, ponieważ wcześniej obraz zachwycił licznych jurorów.
I tak: „Wartość sentymentalna” zdobyła Oscara w kategorii Najlepszy film międzynarodowy, a ponadto uzyskała aż osiem nominacji do tej nagrody, czyli była nominowana praktycznie za wszystko. Stellan Skarsgård, grający w filmie starzejącego się reżysera filmowego, dostał za swoją kreację Złotego Globa od Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej. Plus 7 nominacji do tej samej nagrody i to się ciągnęło. W ramach nagrody BAFTA, czyli premii Brytyjskiej Akademii Sztuk Filmowych i Telewizyjnych, „Wartość sentymentalna” zdobyła nagrodę dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Plus 7 nominacji, a więc też prawie za wszystko, co w filmie dało się zobaczyć. W Cannes film zdobył Grand Prix Festiwalu, czyli premię za najlepszy film na zeszłorocznej edycji tego festiwalu. Film także okazał się Najlepszym europejskim filmem roku według Europejskiej Akademii Filmowej. Po czym nastąpiło jeszcze 6 nominacji do tej nagrody. Jeżeli chodzi o Cezary, czyli wiodącą francuską nagrodę filmową, nasz film zyskał tytuł Najlepszego filmu zagranicznego. A jeżeli chodzi o Hiszpanię, to tamtejsza narodowa, wiodąca nagroda, która nazywa się Goya, przyznana została również jako wyróżnienie za Najlepszy filmy europejski. Tak też zadziało się w Internetowym Towarzystwie Krytyków Filmowych, które również oceniło „Wartość sentymentalną”, jako najlepszy film nieanglojęzyczny. Tu przerywam, ale lista laurów jest bardzo długa i jej odczytywanie zajęłoby nam zbyt wiele czasu.
Zajmijmy się więc autorami tego wybitnego dzieła. Na pierwszy ogień reżyser. Joachim Trier to reżyser norweski. Jego filmy określa się często jako melancholijną medytację. Norweg urodził się jednak w Kopenhadze w roku 1974. Wprawdzie urodził się w Danii, ale wychowywał się w Oslo, w Norwegii, w dodatku w rodzinie filmowców. W młodości podróżował po Stanach Zjednoczonych, co natchnęło go projektem tworzenia filmów i w tym kierunku kształcił się w Danii oraz w Wielkiej Brytanii. Jego pierwszym światowym sukcesem było otrzymanie dwóch nominacji do Oscara za film „Najgorszy człowiek na świecie” w roku 2021. Z tym, że jeszcze w 2007 roku czasopismo „Variety” uznało go za jednego z dziesięciu reżyserów, których warto obserwować. No i rzeczywiście było warto. Od pierwszych sukcesów Joachim Trier skupiał się na kwestiach tożsamości, psychicznej dezorientacji, mocy przyjaźni. Dla niego, jak pisał, kino to rekonstrukcja momentów ledwo uchwyconych, a kluczowych w życiu. Joachim ma też ulubionych reżyserów, wśród których są David Lynch, Ingmar Bergman, Federico Fellini i m.in. skandynawski dramaturg Henryk Ibsen. To akurat towarzystwo wcale nie dziwi.

Teraz aktorzy. Jako aktorkę wiodącą film podsuwa Renate Reinsve, w roli Nory, starszej córki słynnego reżysera. Renate to aktorka norweska, rocznik 1987. Zadebiutowała w filmie - a jakże - Joachima Triera pod tytułem „Oslo 31 sierpnia” w 2011 roku. Później pokazała się w znanym i u nas filmie „Najgorszy człowiek na świecie”, za którą to rolę zdobyła na Festiwalu Filmowym w Cannes nagrodę dla najlepszej aktorki. No i teraz wystąpiła w filmie „Wartość sentymentalna”, za który była nominowana do Oscara również w kategorii Najlepszej Aktorki. Kształciła się w szkole teatralnej, ale stamtąd ją wyrzucono, kiedy miała ledwie 16 lat, po czym wyjechała do Szkocji. Zamieszkała w hostelu, w Edynburgu, ale wkrótce nie była w stanie tego pokoju opłacić i dyrektor dał jej pracę w barze. Od roku 2016 jest związana kontraktem z Narodowym Teatrem w Oslo. Choć jeszcze jakiś czas temu rozważała porzucenie zawodu aktorskiego i zajęcie się profesjonalną stolarką. Z czasem przychodziły liczne propozycje filmowe, w tym wiele tzw. niezależnych, oraz praca w telewizji i w teatrze oczywiście. I to przeważyło.
No i postać, którą z ekranu doskonale znamy: Stellan Skarsgård w roli reżysera i ojca obu córek. To aktor szwedzki, zarówno teatralny, telewizyjny, jak i filmowy, zwłaszcza filmowy. Urodził się w Goteborgu, ale dzieciństwo spędzał w rozlicznych miastach całej Szwecji. W telewizji występował od młodości i dopiero z czasem w roku 1972, kiedy miał 21 lat, dołączył do ekipy Królewskiego Teatru Dramatycznego w Sztokholmie. Równolegle z pracą w teatrze pokazywał się w filmie. Za rolę w obrazie „Prostoduszny morderca” z 1982 roku otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszego aktora na Festiwalu w Berlinie. Po czym przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i tu grał już w większych produkcjach, na przykład w „Nieznośnej lekkości bytu”, według czeskiego pisarza Milana Kundery czy w wielkim widowisku „Polowanie na Czerwony Październik” z roku 1990. Jeżeli chodzi o kino bardziej niezależne, to należy odnotować wiele jego ról w obrazach Larsa von Triera. Kolejne wielkie obrazy amerykańskie „Buntownik z wyboru”, „Amistad”, Stevena Spielberga, „Duchy Goi”, a z Robertem de Niro i Janem Reno zagrał w „Roninie”, bardzo zgrabnie skonstruowanym filmie sensacyjnym. No i wymienimy następne widowiskowe dzieła jak „Piraci z Karaibów”, gdzie pokazał się w dwóch częściach tej serii filmowej, a także „Mamma Mia”, gdzie figurował obok Meryl Streep i Pierce’a Brosnana. Co powtórzy w następnej części „Mamma Mia: Here We Go Again”. Przypominam, że Skarsgard to rocznik 1951, ale wydaje się mieć jeszcze wiele interesujących rzeczy przed sobą.

Wracamy do filmu. W „Wartości sentymentalnej” mamy dom jako gniazdo wielopokoleniowej rodziny. Ważne jest to, że tu mieszkali najpierw dziadkowie, którzy umierali w tym samym łóżku, w którym później mieszkali rodzice obu dziewczyn. Jest więc pewna ciągłość. My z tej sztafety oglądamy zaledwie wycinek. Oto na konsolację po śmierci żony i matki jego córek, przyjeżdża dawno niewidziany tata, którego obecność bynajmniej nie budzi zachwytu obu sióstr. Gustav Borg to wzięty reżyser filmowy, ciągle czynny w zawodzie mimo podeszłego wieku. Ostatni film nakręcił 15 lat temu, jest już z lekka zapominanym reżyserem. Teraz ojciec ma dla wszystkich propozycję. Nakręci traumatyczny film we własnym domu. To ma być powtórka z jego własnego życia. Film z popularną gwiazdą kina amerykańskiego. Nie takie to jednak proste, ponieważ ojciec-reżyser chce narzucić swoją wizję tamtych lat, a córki mają swoją, wcale do ojcowskiej niepodobną, a nawet przeciwnie. Nora, starsza córka reżysera, zdolna aktorka teatralna, która jednak z trudnością kontroluje liczne fobie, nie może znaleźć swojego miejsca w życiu. To ma związek z tym, że jej dzieciństwo było smutne, samotne i nieudane. Wtedy ojciec się nią w ogóle nie interesował, wolą budować swoją karierę. Teraz ona w swych rolach wyraża siebie, skoro nie może swoich cierpień opowiedzieć komuś w świecie realnym. Zwłaszcza, że i teraz ojciec nie znajduje czasu, by wpaść na premierę, gdy gra jego córka. Wszystko tutaj dzieje się głęboko wewnątrz, w otchłaniach psychiki. Życie ociera się o sztukę bardzo mocno, właściwie aż do krwi. Wiele rzeczy rozgrywa się tutaj w półgestach, w półsłowach, w niedopowiedzeniach, w ciszy. Ciężki nordycki chłód, depresja i pesymizm.

Dopowiedzmy jeszcze. Reżyser Trier ma szczególny dar wydobywania ze swoich aktorek wysoce delikatnych, wręcz intymnych odczuć, co jest na szczęście pozbawione taniego sentymentalizmu. Rozumie, iż ujawnienie sprzeczności tkwiących w człowieku czynią go interesującym dla innych. I mimo tego, iż oglądamy na ekranie tematy trudne, film nie przytłacza. Umiemy zachować dystans do pokazywanej tu rodziny. Obraz bywa miejscami lekki, ale też widz ma nieprzemijające wrażenie, że film jest wyjątkowy. Poza tym emanuje elegancką, poetycką nostalgią, która przenika tu wszystko, nawet bardzo praktyczne ustalenia i projekty. Niektórzy krytycy pisali, iż film przypomina ciasto francuskie, które agresywnie ugniatane, zachowuje jednak w finale niezwykłą delikatność. Udaje się to przeprowadzić zwłaszcza wówczas, gdy uczucia przelewają się z jednej postaci na następną, a ta przekazuje je w niekończącej się sztafecie jeszcze dalej. Wszystko to wygląda tak właśnie, mimo iż film stawia radykalne pytanie, czy przebaczenie sobie nawzajem jest możliwe po tylu latach, kiedy czas nie pozwala wrócić do dawnych zdarzeń, żeby je jeszcze raz rozegrać.
Trudno. Życie zostało w pewnym sensie uszkodzone, zmarnowane. Czy to da się jakoś odwrócić, wyprostować? Może uda się choć częściowo. W każdym razie próbować warto. Czego życzę postaciom filmowym, życzę Państwu i sobie samemu też. Zapraszam.
Podsumowanie dyskusji:
Film – nagradzany do przesady – nieźle nas przeczołgał. W dwie godziny nałykaliśmy się więcej niż do syta nordyckiego żalu i melancholii. Oczywiście nikomu nie życzymy podobnej traumy, ale też mamy swoje zastrzeżenia do własnych ojców. I – kto wie – jaki film by z nich powstał. Może czarna komedia, może rodzinny dramat. A może slasher: wyjątkowo krwawy horror. Ale „Wartość sentymentalna” kończy się happy endem, więc może nasze filmy też?