Drugi akt - 23 stycznia

„Drugi akt” - Dobre Kino z Kotem 

reżyseria: Quentin Dupieux

scenariusz: Quentin Dupieux

produkcja: Francja

Piątek 23 stycznia 2026 r., godz. 18:00,

sala kinowa KOK,

wstęp wolny

 

Mili Państwo,

co jakiś czas przypominamy sobie w ramach naszego nieustającego cyklu, że jesteśmy w kinie. To znaczy, że mamy do czynienia z pewnym produktem dość obszernego zespołu ludzi, którzy przedstawiają tutaj finalny efekt swojej pracy. Chętnie patrzymy na to, co nam przygotowali, a o wiele mniej interesuje nas, jak to przygotowywanie wyglądało. Ale skoro oglądamy filmy o sposobie tworzenia innych produktów kultury, bo mamy mnóstwo filmów o gotowaniu, o produkcji wina, o szyciu, o malarstwie, o komponowaniu muzyki - dobrze byłoby zająknąć się czasem o robieniu filmu.

I temu właśnie służy dzisiejszy pokaz. Przed nami film francuski pod tytułem „Drugi akt”, rzecz w reżyserii Quentina Dupieux. To - powiedzmy - czarna komedia z 2024 roku, która otwierała ówczesną edycję Festiwalu w Cannes. Polska premiera kinowa 18 lipca zeszłego roku. Film jest opisywany jako meta-komedia, w której zacierają się granice między fikcją, aktorstwem a rzeczywistością.  To wpisuje się w długą tradycję. „Sztuka w sztuce” to bogate źródło w kulturze francuskojęzycznej: przypomnijmy sobie „Służące” Geneta czy „Końcówkę” Becketta. Ten zabieg jest nieustannie wykorzystywany do przekształcania relacji między postaciami. Widzowie muszą być czujni, grając w zgadywanki o tym, gdzie przebiega granica między tym, co „prawdziwe”, a tym, co „udawane”.

Jest tak, że czwórka głównych bohaterów to aktorzy zanurzeni w kręceniu komedii romantycznej – filmu, którego mamy nadzieję nigdy nie oglądać – i od samego początku utrzymuje ona nieszczelną granicę zarówno między aktorem a postacią, jak i między światem filmu, który oglądamy, a filmem w nim zawartym. W tej sytuacji podajemy zarys fabuły, choć istoty tego przedsięwzięcia on i tak nie zdradzi. Oto Florence chce przedstawić swojego ukochanego, Davida, swojemu ojcu. David jednak nie odwzajemnia jej uczuć i próbuje „podstawić” swojego kolegę, by ten przejął zainteresowanie kobiety. Spotkanie odbywa się w odizolowanej restauracji o nazwie „Drugi akt”.

Zaczynamy od pieca, a więc: sprawcy, sprawcy, sprawcy… Reżyseria: Quentin Dupieux, rocznik 1991, od dziecka paryżanin. Pierwszą kamerę dostał od ojca w wieku 12 lat i od tego momentu wiedział już, że jego życie będzie kręcić się wokół działań artystycznych. To przekonanie starał się wdrażać natychmiast. Powiedział ojcu, że chce rzucić szkołę, aby zostać artystą na pełen etat i z czasem właśnie to zrobił. Jako siedemnastolatek kupił swój pierwszy syntezator i zaczął tworzyć własną wizjonerską muzykę elektroniczną. W 1997 roku Dupieux wpadł w oko DJ-owi Laurentowi Garnierowi, który usłyszał jego muzykę, kupując samochód od ojca młodego artysty. Wkrótce Dupieux podpisał kontrakt z wytwórnią i wyreżyserował teledysk do utworu Garniera. W 1999 roku Dupieux wydał elektroniczny singiel „Flat Beat” pod pseudonimem Mr. Oizo. Utwór stał się wielkim światowym hitem, a Dupieux zaczął wydawać albumy. Jednocześnie Dupieux rozwijał swoją karierę reżyserską, realizując teledyski i reklamy. Z czasem przeniósł się, jak to często bywa, do fabuły. Tutaj tworzył obrazy, które prezentowały surrealistyczne połączenie komedii, dramatu i science fiction. Filmy Dupieux przez publiczność były oceniane różnie, ale za to spotkały się z uznaniem krytyków, którzy chwalili jego nieliniowy styl i oniryczne podejście do opowiadania historii.

W warstwie aktorskiej mamy tu do czynienia z kwartetem gwiazd, ale dla nas rozpoznawalnych nierówno, bo Léa Seydoux jako była dziewczyna Bonda to liga światowa, a trójka towarzyszących jej panów to także pierwsza liga, z tym, że francuska. Więc krótkie portrety.

Tak więc (rocznik1985) to utytułowana francuska aktorka, znana z łączenia ról w kinie autorskim oraz w wielkich hollywoodzkich superprodukcjach. Jako jedna z niewielu kobiet otrzymała Złotą Palmę w Cannes w 2013 roku za film „Życie Adeli” . Zdobyła międzynarodową rozpoznawalność jako Madeleine Swann w filmach o Jamesie Bondzie w odcinach „Spectre” i „Nie czas umierać”. A ci którzy lubią w kinie kosmos, mogli ją podziwiać jako Lady Margot w filmie „Diuna: Część druga”. Léa Seydoux to kwintesencja współczesnego francuskiego szyku, łączącego niewymuszoną elegancję z odrobiną męskiej surowości. Jako wieloletnia ambasadorka domu mody Louis Vuitton, aktorka często pojawia się w geometrycznych, nowoczesnych kreacjach. Aktorka ceni czyste linie i proste fasony, które podkreślają jej urodę bez nadmiernego przepychu. Poza tym gra z męskością: często wybiera świetnie skrojone marynarki, garnitury oraz spodnie, które zestawia z ultra kobiecymi dodatkami. Jak nie przymierzając - Marlena Dietrich.

Kontynuujemy linię aktorską. Najstarszy z naszej czwórki jest Vincent Lindon, rocznik 1959, mój rówieśnik, więc mogą sobie Państwo wyobrazić, jak bardzo jest stary. To uznany francuski aktor, reżyser i scenarzysta, znany z ról wymagających dużej głębi emocjonalnej i społecznego zaangażowania. Lista jego laurów jest długa. Wspomnijmy tylko, że w 2022 roku pełnił prestiżową funkcję przewodniczącego jury jubileuszowego 75. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Aktor pozostaje niezwykle aktywny zawodowo (niektórzy z rocznika 1959 tak mają). Przed nim właśnie kolejna ekranizacja powieści "Nędznicy" Victora Hugo, gdzie Lindon wciela się w kultową rolę Jeana Valjeana.

Z młodszych aktorów mamy Louisa Garrela, w tej chwili lat 42. To aktor, reżyser i scenarzysta, znany z ról w filmach autorskich oraz dużych produkcjach międzynarodowych. Niedawno pokazał się jako król Ludwik XIII w najnowszej adaptacji "Trzech muszkieterów". Aktorstwo Louisa Garrela ewoluowało od ról „mrocznego romantyka” w kinie artystycznym do dojrzałych kreacji w międzynarodowych przebojach i w komediach autorskich. Na początku kariery kojarzony z rolami neurotycznych, zbuntowanych intelektualistów (m.in. u Bernardo Bertolucciego w "Marzycielach"), później płynnie przechodzi od ról dramatycznych i kostiumowych do czarnej komedii i filmów science-fiction. W 2026 roku Garrel umacnia swoją pozycję jako jeden z najbardziej wszechstronnych aktorów europejskich.

I czwarty zawodnik, Raphaël Quenard, rocznik 1991, aktor, scenarzysta i reżyser, uznawany za jedną z najjaśniejszych gwiazd współczesnego kina francuskiego. Początkowo kształcił się w kierunku chemii i pracował jako asystent parlamentarny, zanim zdecydował się na studia aktorskie. Jego kariera nabrała tempa po 2020 roku dzięki współpracy z naszym dzisiejszym reżyserem Quentinem Dupieux. A dodajmy, że popularność wśród szerszej widowni zdobył dzięki występowi w serialu Netflixa "Family Business".

Film, jak wiele innych propozycji Quentina Dupieux, nie czuje się zobowiązany do wdrożenia rozpoczęcia ani zakończenia, prezentuje się raczej jako fragmenty historii, bo opowiadanie linearne, typu: wstęp, rozwinięcie, zakończenie, do którego przywykliśmy od kołyski tutaj przestaje obowiązywać. Tak jak przestaje obowiązywać w naszym świecie, kiedy to skacząc po kanałach telewizyjnych czy żeglując po stronach internetowych, o mediach typu Instagram czy tik-tok nie wspominając. Liczą się fragmenty, scenki, fragmenty filmów, które do siebie nie przystają, nie mają uchwytnej wartości informacyjnej, ale za to zaciekawiają.

To jedna warstwa. Druga wiąże się z - powiedzmy - metakinem, czyli z filmem, który opowiada o tym, że jest filmem. Reżyser jedynie szkicuje postaci, nigdy ich w pełni nie rozwijając ani nie zagłębiając się w ich moralne ułomności, redukując ich osobowości do zaledwie pociągnięć pędzla, które nigdy nie łączą się w kompletny obraz. W pewnym momencie jeden z aktorów zatrzymuje się, patrzy w kamerę i ostro zauważa: „Nie możesz tak mówić, bo nas odwołają”. W tym momencie, w zwrocie akcji, obaj aktorzy są nikim innym jak Louisem Garrellem i Raphaëlem Quenardem. Przyznają się do bycia aktorami w filmie, który oglądamy, oglądając jednocześnie film, który oglądamy.

A tutaj mamy jeszcze wykorzystanie sztucznej inteligencji. Szczyt absurdu dotyczy wątku pobocznego w filmie. Otóż film reżyseruje nie człowiek, a sztuczna inteligencja. Najbliżej tej istoty, z jaką aktorzy mogą się zetknąć, jest młodszy pracownik, który podaje im laptopa, aby mogli usłyszeć awatara wyjaśniającego, że ich pensje zostaną potrącone z powodu przekroczenia budżetu. Niby brzmi to obco i karkołomnie, ale nie jest wzięte z kosmosu.

W 2023 roku na całym świecie działało łącznie ponad miliard kamer monitoringu, co oznacza, że jedna kamera przypada mniej więcej na osiem osób. W naszym 2026 roku jedna kamera przypadać będzie pewnie na pięć. Więc, mili Państwo proszę się ładnie ubierać i uśmiechać się pogodnie od rana do wieczora. W każdej chwili gracie Państwo w jakimś filmie. Z całego serca życzę, by zagrali Państwo w pogodnej komedii romantycznej. Bo jak się trafi horror, to zalecam ucieczkę w chaszcze nad Obrą. Słyszałem w Żabce, że są tam miejsca, do których kamery jeszcze nie dotarły. Biegnę sprawdzić.

 

Podsumowanie dyskusji:

Filmowe spotkanie ze sztuczną inteligencją może dezorientować. Bo oto mamy do czynienia z bezosobową instancją, która komunikuje się z aktorami za pomocą laptopa, nie przyjmuje argumentów i jeszcze się zacina. Jak to maszyna. Gorsza wiadomość jest taka, że maszyna ciągle się uczy i niebawem przestanie się zacinać. Nie przestanie natomiast podejmować decyzji najważniejszych dla ludzi. Bez możliwości odwołania.

Do tej pory inteligencja była na wyposażeniu człowieka. Znajdujemy się w momencie, gdy inteligencja nie będzie człowiekowi do niczego potrzebna. Da sobie radę sama i to znacznie lepiej. Dla filmu oznacza to, że komputery będą produkować filmy dla innych komputerów.